No i znów się stało... Znów się rozleciało, moje barykady..
Dzisiaj znów jakaś jestem zaczarowana, jakaś taka spokojna..
Wczoraj znów spotkanie z Basią i Oksaną i znów magia..
Kto nie był niech żałuje....przez żet drukowane.
Moja dusza nakarmiona, znów było o miłości wszechobecnej, tak bardzo potrzebuję tych przypominajek..
Czuję się taka nawodniona ludzkimi refleksjami ;)
Jak Basia napisała spotykamy się, lecz nie możemy się spotkać..
Często spotykam takich ludzi: są, ale ich nie ma, mówią, ale nic istotnego, patrzą, ale są ślepi na najważniejsze, słuchają, ale zaraz mówią powtórz jeszcze raz.. Gdzie ty do holendra jesteś??
Przyziemność niszczy duszę bardziej, niż grawitacja ciało.
Śniadanie, praca, bank, obiad, wykąpać się, zakupy w Biedronce, manicure, przecena w Orsayu, Rzeczpospolita art.2, myjnia, praca domowa z dzieckiem, dentysta bla bla bla bla..
Gdzie jesteś, kim jesteś, znasz siebie, na pewno? Gdzie chcesz być za rok?
EEE za rok może w Tunezji na tydzień albo mieszkanie, no i auto trzeba wymienić, no i ta moja pensja znów taka mała się zdaje..
fot. Małgorzata Rejman
A ty bez podpórek, sam, gdzie chcesz być? Otaczanie się materią przypomina wpuszczenie sobie kropli do oczu, po prostu rozmazuje obraz. Obrazem jesteś ty, jak często na niego patrzysz?
Co??? Co ty gadasz, o co pytasz??
Ludzie buntują się przed zaglądaniem w siebie, buntują się przed rozmowami o swoim wnętrzu, buntują się przed rozmowami o sobie i swoich relacjach. Lepiej przybrać minę hollywoodzkiej gwiazdy po dziesięciu operacjach plastycznych, niż powiedzieć szczerze, że ciężko, że samotnie, że nie tak, że marzenia niespełnione, że ta praca to wcale nie taka fajna, a ten mąż to tylko świeci się na wierzchu, że ja się uśmiecham, ale w środku czuję się mała i przestraszona jutrem!
Ja się nie zgadzam, niech ktoś żartuje, że staroświecka, że nie modna, że średniowieczna z taką postawą. Ja uważam, żem zdrowa, że życia swego nie zmarnuję, że jak dane mi będzie, to blisko emerytury już znać siebie będę prawie. I jestem podekscytowana swym wyborem, chęcią poznania siebie jak dziecko, które pierwszy raz otrzymało gumę miętową, albo balona z helem ;)
Ci, którzy rezygnują z takich spotkań jak wczorajsze naprawdę dużo tracą, to jest bezcenna możliwość odkrycia w sobie czegoś nowego i możliwość prawdziwego spotkania się z ludźmi! Kiedy ludzie otwierają się przed innymi to przypomina mi to moment zdmuchnięcia dmuchawca, kiedy nasionka na swych małych spadochronach unoszą się lekko i rozpoczynają swego walca w przestworzach!
Przychodzą obcy ludzie i wyrywają mikrofon, aby powiedzieć czym dla nich jest miłość i gdzie jest!
Ja wczoraj byłam w śród ludzi, którzy na anty są jedynie do bycia zapomnianymi, ale na pewno nie do miłości. Nasze umysły mogły się zjednoczyć, nasze uśmiechy, ciepło bijące od nich, nieznanych, przybyłych nie wiadomo skąd. Takie poczucie jedności, gdzie w codzienności to dostajecie? Czy naprawdę kolejny odcinek Brzyduli daje więcej?
Czekam na kolejne spotkanie i kolejne odkrycia.
Paulina J.
uczestniczka warsztatów i AntyWalentynek
12.02.2010 r.
fot. Małgorzata Rejman