12 listopada 2015 Bez kategorii Reklama i marketing 0

Nie jest tajemnicą, że ludzie lubią to, co już znają, dlatego coraz szersze kręgi zatacza trend używania codziennego języka konsumentów dla zareklamowania towaru. Jak do tej pory, trend rozwijał się głównie na aukcjach internetowych prowadzonych przez osoby prywatne, sprzedające pojedyncze rzeczy. Język taki jest prosty, szczery, bezpośredni, nie stroni od kulturowych nawiązań i żartów („Tłumik jest dziurawy, auto gwarantuje sportowy dźwięk!”), potoczystości, wulgaryzmów i braku poprawności ortograficznej i gramatycznej, a do tego swobodnie łączy polskie słowa z obcymi, głównie angielskimi („Najlepszy kar prosto z Ameryki”, „Prawdziwy Wurst od Niemca”).

Przez wiele lat w reklamie dominowała absolutna poprawność, wpasowująca się w ich idealistyczny klimat i sielankowość. Mało prawdopodobne, aby ten wieloletni trend miał zniknąć na rzecz nowego, jednak osobiście to w języku konsumentów widzę nowy sposób na reklamy trafiające do ludzi.

Poza nietypowym językiem, ten typ reklam charakteryzuje też odpowiednia otoczka graficzna, wykorzystanie popularnych memów, które można bez trudu przerobić i dopasować do swoich potrzeb wykorzystując generatory memów lub własne skromne umiejętności graficzne. Innym sposobem są zdjęcia celowo wyśmiewające typowe dla danych reklam motywy, np. otyły mężczyzna w stroju kąpielowym, kładący się na masce samochodu, miejscu rezerwowanym zwykle dla na wpół rozebranych modelek.
Skoro już wiadomo o co biega, idźta i twórzta, konsumenci czekajo.